Nowy tydzień rozpoczynam recenzją bardzo aktualnego filmu jakim jest „Arrival” (tłum. Nowy początek). Film jest nie tylko aktualny ze względu na to iż otrzymał aż 8 nominacji do Oscara , ale też ze względu na to, o czym on opowiada. „Arrival” jest opowieścią o czasie i wzajemnym porozumieniu, porozumieniu między ludźmi, miastami, państwami a jak się okazuje w filmie, również miedzy nami a obcymi przybyszami z innych planet.
 „Nowy początek” to ekranizacja opowieści Teda Chianga. Nie można jednoznacznie określić gatunku filmu. Jest to z pewnością Sci-Fi i fantasy, ale pewne sceny dają nam poczucie tego, że oglądamy nieprzeciętny dreszczowiec który dodatkowo pięknie podkreślają dźwięki wydobywające się wprost z głośników, tworzy to jedną fajną spójność.

Reż. Denis Villeneuve postanowił przedstawić nam niecodzienną opowieść o języku, czasie i umiejętności komunikowania się między sobą ubierając ją w pełen fantastyki strój. Louise Banks (Amy Adams), jest doktorem i bardzo cenioną specjalistką lingwistyki. W pierwszej scenie mamy poczucie, że jest ona kobietą po przejściach, że w jej życiu wydarzyła się rodzinna tragedia, albowiem śmierć córki. Jej życiowa przygoda rozpoczyna się w momencie kiedy zaczyna swój wykład na jednym z uniwersytetów. Zaniepokojeni studenci proszą o włączenie telewizora z którego bohaterka dowiaduje się że w  dwunastu miejscach na całym globie wylądowały niezidentyfikowane statki kosmiczne. Co prawda nic poza tym faktem się nie dzieje, nie ma lądowania na białym domu, gróźb zagłady, strzelania laserami i porywania obywateli w celu zaaplikowania im chipów. Nic z tych rzeczy. Obcy zaparkowali na planecie Ziemia i tyle. Nie znany jest ich język oraz ich motywy, w każdym z państw którym przyszło nagle obcować z kosmitami zaczyna dochodzić do zamieszek, strach paraliżuje umysły obywateli oraz polityków którzy zamierzają w imię „bezpieczeństwa” rozpocząć działania zbrojne, zacząć się bronić zanim zostaną zaatakowani.  Czy to nie brzmi komicznie?  Dopiero jak to przemyślałam i napisałam widzę jakie to powierzchowne i głupie. Myślę że gdyby taka sytuacja na prawdę miała miejsce, wszystkie rządy tego świata postąpiłyby dokładnie w taki sam sposób. Ale do rzeczy. Z racji tego iż główna bohaterka jest wybitną lingwistką, zwraca się do niej o pomoc amerykańska armia pod przywództwem pułkownika Webbera (Forest Whitaker), by ta pomogła im porozumieć się z kosmitami. Na miejscu Louise poznaje Iana Donnelly’a (Jeremy Renner), astrofizyka z którym będzie musiała współpracować przy rozwikłaniu zagadki  po co i w jakim celu zjawili się na Ziemi kosmici. 

Do pierwszego kontaktu z obcymi dochodzi już za pierwszym podejściem. Louise, Ian wraz z grupą badaczy stają na wprost czegoś na wzór szklanego ekranu zza którego jak z zamglonej przestrzeni wyłaniają się dwa wielkie stwory przypominające  latające ośmiornice – to Hektapody. Owe stwory zaczynają się porozumiewać w sposób obrazkowy przedstawiając bohaterom znaki okręgów przypominające rozlany tusz. Prace nad rozkodowaniem języka idą całkiem sprawnie. Louise z każdym dniem odkrywa nowe słowa i ich znaczenia ukryte w czarnych rysunkach kosmitów, jednakże w dalszym ciągu nie potrafi zrozumieć powodu ich przybycia.  Dodatkowo, Louise z każdym nowo poznanym „słowem” zaczyna mieć w swojej głowie pewne często niezrozumiałe dla widza –  wizje.  Prace nad komunikacją z kosmitami trwają już ponad miesiąc, przybysze w spokoju tkwią na Ziemi i cierpliwie współpracują z ziemianami, Świat natomiast pogrąża się w coraz większym chaosie, i chociaż nikt nie został jeszcze zaatakowany, ze strachu przed próbą zagłady, Chiny jako pierwsze postanawiają zacząć się bronić.  „Jesteśmy światem bez lidera”  – to stwierdzenie pada z ust naszej bohaterki, to bardzo przykre, ale również prawdziwe stwierdzenie uświadamiające jaką istotą jest człowiek w obliczu, gdy doświadcza czegoś niepoznanego, co przekracza jego wyobrażenia, pokazuje jak bardzo nie potrafimy zjednoczyć się jako ludzie  w tak ekstramalnej i nowej dla nas sytuacji. W tym momencie w filmie dochodzi do wielu kulminacyjnych scen.

 „Arrival” jest filmem ukazującym wiele różnych wątków. Denis Villeneuve pozostawił widzom wiele otwartych sytuacji, wiele niedomówień. Mam wrażenie że chciał widza zmusić do wielu przemyśleń by ten, sam dotarł do całego sedna. Myślę że można było w nim umieścić nieco więcej podpowiedzi. Mamy w filmie do czynienia z rzadko spotykaną narracją, raz w czasie przeszłym a raz w przyszłym, to bardzo może nas zaplątać i zbijać z tropu w poszukiwaniu całego sęku historii. Historia natomiast okazuje się być bardzo  spójna, ciekawa, mądra i przemyślana , niestety dla mnie w filmie zabrakło naprowadzenia widza na odpowiednią ścieżkę, by nie utracił głównego wątku i płynącego z niego przesłania. Nie ukrywam, w pierwszych chwilach po zakończeniu seansu miałam jednocześnie pustkę w głowie i namnażające się pytania. Film w swojej postaci jest tajemniczy, metaforyczny i symboliczny dlatego też nie wytłumaczę Wam znaczenia pewnych scen bez spojlerowania, jeśli jesteście ciekawi co skryło się w tej historii, a czego być może nie zrozumieliście, otwórzcie rozwinięcie poniżej.

Motyw czasu i ukryty w nim sens
Już od samego początku filmu obserwujemy na ekranie krótką historię matki i córki która kończy się tragicznie, a mianowicie śmiercią dziewczynki. Mamy wrażenie że oto opowieść o dalszych losach kobiety po przejściach. Nic bardziej mylnego. Kiedy główna bohaterka trafia do wnętrza statku kosmicznego podejmuje próbę komunikacji z obcymi istotami. Rozkładając na czynniki pierwsze czarne okręgi którymi posługują się Abbott i Costello czyli przybysze z innej planety, kobieta zaczyna mieć coraz więcej niezrozumiałych dla niej wizji, z każdym poznanym słowem, wizje są coraz bardziej dokładne. W pewnym momencie udaje jej się odczytać w jakim celu obcy pojawili się na Ziemi, okazuje się, że dostają od nich propozycję broni. Gdy Świat drży w strachu przez katastrofą, Louise zaczyna rozumieć całe pojęcie przedstawianego koła oraz czym jest broń w rozumieniu obcych. Koło to w tej opowieści nic innego jak symbol czasu. Okazuje się, że samo pojęcie czasu nie musi być prostolinijne tylko może zatoczyć krąg po którym człowiek potrafiłby poruszać się w taki sposób, który ukaże mu nie tylko przeszłość ale i przyszłość.

Język Hektapodów jest niczym innym jak językiem czasu, językiem uniwersalnym dla całego wszechświata i ci sami kosmici przybyli na Ziemię tylko w celu nauczenia nas wzajemnej komunikacji. Okrąg jest symbolem jedności. Im bardziej Louise poznawała język przybyszy tym jej wizje się nasilały, zaczynała rozumieć istotę tego języka który może być językiem łączącym wszystkich we wszechświecie, język który sprawi, że będziemy mogli działać w zakresie konfliktów i nieporozumień oraz pomagać sobie wzajemnie. Z każdym poznanym słowem dowiadywała się, że niesie on ze sobą nie tylko komunikację, ale również posiada właściwości poznawcze. Wszystko co może wydarzyć się w przyszłości Louis zaczyna odczuwać tu i teraz. W filmie pada zdanie ze strony Hektapodów o tym, że pomagali nam przez 3000 lat i dziś sami potrzebują pomocy. To również zdanie padające w przyszłości którą widzi tylko Louise ponieważ tylko ona nauczyła się ich języka – czyli poruszania w czasie na podstawie swojej pamięci. Hektapody przybywają więc nauczyć Ziemian komunikacji z nimi, gdyż przewidzieli że za 3000 lat będą potrzebowali pomocy z naszej strony. Dla Hektapodów czas jest złożony, to co powstaje w wizji przyszłości na pewno się wydarzy dlatego nie mogą uniknąć problemów które nastąpią, ale mogą zacząć prosić o pomoc. Wielka niepewność dopada nas również w scenie kiedy to bohaterka pyta kosmitów o dziecko które ukazuje się notorycznie w jej wizjach. To zbija widza z tropu. Wszystkie sceny dotyczące jej oraz dziewczynki są wizją przyszłości. Louise uświadamia to sobie gdy zaczyna potrafić poruszać się po pętli czasu. Pokazuje to scena kiedy córka przychodzi zapytać ją o nazwę pojęcia której nie zna. Louise odsyła ją z tym do ojca po czym w scenie w czasie teraźniejszym Ian nieświadomie odpowiada jej na pytanie. Ponownie bohaterka w swoim umyśle prześlizguje się do przyszłości i odpowiada córce. Te podróże w czasie bardzo dużo jej wyjaśniają, znajduje ona bowiem odpowiedź dlaczego opuści ją mąż. Aby zapobiec atakom na kosmitów, Louise postanawia wykorzystać umiejętności które posiadła dzięki nim. Używając swojej wizji przyszłości postanawia wykręcić prywatny nr generała z Chin który niebawem rozpocznie działanie zbrojne. Przekonuje go tym, iż mówi do niego ostatnie słowa jego zmarłej żony które zna poprzez poznanie istotnych wydarzeń które nie miały jeszcze miejsca. Okazuje się że jej apel zadziałał, lecz sama Louise jeszcze do końca nie wie co dokładnie się zmieni. A zmieni się wiele. W scenie ukazującej przyszłość, gdy na bankiecie do naszej bohaterki podchodzi nikt inny jak sam generał Shang z Chin, w tle widać ogromny szyld z piktogramem języka Hektapodów – teraz symbol jedności narodów. To przesłanie do tego jak możemy jako ludzie pojednać się z przybyszami z kosmosu i posiąść umiejętność posługiwania się językiem uniwersalnym dla świata.

W naszym codziennym ziemskim świecie każda kultura oraz każde państwo posiada wiele zróżnicowanych pojęć, wiele rzeczy nazywamy inaczej i określamy je przeróżnymi sformułowaniami. Gdybyśmy wszyscy mówili jednym językiem, byłoby nam łatwiej się porozumiewać i rozstrzygać spory mówiąc i nazywając sytuacje w ten sam sposób. Podobnie jest w scenie kiedy Louise otwiera napisaną przez siebie książkę zadedykowaną córce, na okładce ukazuje nam się język Hektapodów. Okazuje się, że wszystkie związane z córką bohaterki sceny, będą miały dopiero miejsce w przyszłości. „Uwierz mi, możesz rozumieć komunikację i nadal być singlem” – to słowa klucze wypowiedziane przez Louise do Iana. W podobnej scenie bohaterka wspomina mu, iż ma wrażenie, że te wszystkie sytuacje dotyczą ich dwojga. I tak się stanie. Cała przygoda z kosmitami bardzo zbliżyła do siebie naszych bohaterów. W ostatnich scenach widzimy ich jako szczęśliwą parę. Ian w końcu zaproponuje powiększenie rodziny na co Louise przystaje. Zgadza się pomimo tego, że wie co ich spotka. Urodzi im się córka która ciężko zachoruje w późniejszym czasie i umrze. Ian który porusza się wciąż po prostej linii czasu, niewidzący za wielu perspektyw,  dowiedziawszy się o tym, że Louise znała przyszłość i pomimo tego wystawiła ich na cierpienie, zostawi ją i odejdzie. Nie do końca to rozumie i nie może zobaczyć więcej, Kobieta decyduje się na ten krok ponieważ ma świadomość, że pewne rzeczy i tak będą miały miejsce. Wie, jaki potencjał będzie miało jej dziecko i jak wiele może wnieść do świata o czym nie raz przypomina w swoich wizjach, i chociaż wie jak tragiczna będzie przyszłość, postanawia wykorzystać wszystkie momenty na spędzenie czasu z córką i doświadczyć roli matki pogłębiając na każdym kroku ich wzajemną relację. Na podstawie wiedzy którą posiadła potrafi dostrzegać dużo więcej niż Ci co poruszają się tylko po czasie liniowym.

„Arrival” to nie tylko doskonały film sci-fi który przedstawia nam „obcych” w innym niż dotychczas świetle. Ukazuje, że nie wszystko jest takie jak nam się wydaje, we wszystkim jest ukryty sens i we wszystkim możemy odnaleźć nowy początek. Warunek jest jeden, musimy się na wzajem słuchać, komunikować i jednoczyć.  To nie tylko opowieść o czasie , manipulowaniu nim i manipulowaniu wydarzeniami. To przesłanie tyczy się także naszych codziennych ziemskich spraw i działań. To ukryta symbolika która ma na celu przekazać nam coś istotnego, czym są nasze relacje międzyludzkie, nie tylko relacje pomiędzy nami jako nacjami, ale też takie które codziennie powinniśmy pielęgnować w swoich domach i rodzinach. Film pomaga nam spojrzeć na to z bogatej i szerokiej perspektywy. To opowieść o człowieku, o nas samych, naszej psychice, myśleniu, emocjach i porozumiewaniu się. „Arrival” z pewnością zabiera nas w podróż w poszukiwaniu odwiecznego pytania nurtującego każdego z nas, jaki jest sens naszego istnienia? 

Arrival - Nowy początek wzajemnego porozumienia
Fabuła
Gra aktorska
Zdjęcia
Efekty specjalne
Scenografia
Muzyka
3.9Bardzo dobry
Ocena czytelników: (4 Votes)

2 717 komentarzy

  1. Filmowy Typ

    Dopiero czytając twojego spoilera zrozumiałem „Uwierz mi, możesz rozumieć komunikację i nadal być singlem”

    Dzięki 😀

    Odpowiedz
      • Filmowy Typ

        Ciekawi mnie też inna kwestia, a mianowicie jak ziemianie używają komunikacji językiem uniwersalnym, bo w sumie film nie obrazuje jak ludzie piszą i jak wymawiają ten język. Bez werbalnej komunikacji nie ma zbytniej szansy na sprawną globalizację tego języka, wydaje mi się…

    • Ona Movie

      Jeśli chodzi o wymowę języka to faktycznie zostało to pominięte. W scenach porozumiewania się z Haktapodami Ian i Louise wyświetlali mi wcześniej komputerowo złożone okręgi których znaczenie już poznali.

      Odpowiedz
  2. buy cialis

    Frank and explicit – that is the right line to take when you wish to conceal your own mind and confuse the minds of others.
    Would like to tell to steam of words.

    Odpowiedz
  3. Cialis

    Work is the grand cure of all the maladies and miseries that ever beset mankind.
    Husbands never become good; they merely become proficient.

    Odpowiedz
  4. paper writing service

    I am really inspired with your writing skills as neatly as
    with the layout for your weblog. Is this a paid subject or did you modify it your self?
    Anyway keep up the nice high quality writing, it’s uncommon to see a great weblog like this one today..

    Odpowiedz
  5. http://viagraxxx.org

    Amazing blog! Do you have any recommendations for aspiring writers?
    I’m hoping to start my own website soon but I’m a little lost on everything.
    Would you advise starting with a free platform like WordPress or go for a paid option? There are so many options out there that I’m totally
    confused .. Any tips? Many thanks!
    viagra (http://viagraxxx.org)

    Odpowiedz